31 sierpnia

Jak podnieść własną efektywność?


Dzisiaj postanowiłam napisać dla Was na temat kilku inspirujących sposobów, które mam nadzieję sprawdzą się w Waszych zmaganiach z codziennymi obowiązkami oraz uporządkują sprawy, które są odkładane przez Was na dalszy plan. Jak już wspomniałam w jednym z poprzednich wpisów (klik!), stabilizacja oraz rutyna nie są niczym dobrym, jednak trzymanie się pewnych ram, pozwoli nam zaoszczędzić czas, który z kolei możemy przeznaczyć na chwile przyjemności. Samo zakończenie zadań, które były przez nas długo odkładane przyniesie nam dodatkowo masę uciechy oraz satysfakcji - gwarantuję, jest to niesamowite uczucie: położyć się spać z myślą, że wszystko co zaplanowaliśmy na dany dzień, zostało przez nas zrealizowane!


Pan Kalendarz



Zasada nr 1: Notuj, notuj, notuj!


Brzmi banalnie, prawda? Wielu z Was może uznać metodę zapisywania codziennych obowiązków i zaplanowanych czynności za zbędną lub wręcz trwoniącą czas, jednak wszystkich wątpiących zapewniam: nie ma nic lepszego niż możliwość wykreślenia wykonanego zadania. Ponadto coś, co jest zapisane na papierze jest zawsze bardziej wiążące niż puste słowa lub nasze myśli. Jeśli nie jesteś fanem papieru fajną metodą jest planowanie swojego dnia również w telefonie, który zwykle mamy zawsze przy sobie. Jednak cóż, zapisywanie to nie wszystko…




Zasada nr 2: Rozliczanie


Bardzo często w niedzielę siadywałam przy swoim kalendarzu i planowałam skrupulatnie cały tydzień: co, gdzie, kiedy z kim i po co. Jednak ten system nie zawsze się sprawdzał, dlaczego? Nie miałam nad sobą żadnego bata! Wszelkie milsze obowiązki zostawały przeze mnie wykonywane w określonym czasie, jednak te, na które nie miałam ochoty przesuwałam na kolejny tydzień. Znacie to może z autopsji? Uciążliwe prawda?
Okazuje się, że wszystko zależy od naszego charakteru. Niektórzy z nas są prymusami i nie potrzebują dodatkowej motywacji - jeśli coś zaplanują robią to, ponieważ skrupulatnie rozliczają się ze swojego planu dnia. Jest to wewnętrzna motywacja, z którą najprawdopodobniej trzeba się urodzić. Jeśli jednak takowej nie posiadacie, to nic straconego - rozliczanie nas z wykonanych zadań można powierzyć komuś innemu, najlepiej osobie, na której opinii nam zależy. Może to być siostra, brat, chłopak, dziewczyna, mąż, żona, przyjaciel, przyjaciółka, ale najważniejsze by był to ktoś, na kim możemy polegać, ktoś kto nie odciągnie nas od zaplanowanych zadań, lecz będzie nas dopingował, aby zostały wykonane w danym czasie. Sami będziemy posiadać dodatkowo poczucie, że jeśli zawiedziemy, będzie nam wstyd przed daną osobą, która na nas liczyła.


Źródło: Pinterest


Zasada nr 3: Nic na siłę


Nie mam tutaj na myśli, że skoro czegoś naprawdę nie mamy ochotę robić, to powinniśmy tę czynność porzucić. Nie, otóż w tym punkcie chodzi mi przede wszystkim o dopasowanie zaplanowanych obowiązków do własnego stylu życia. Jeżeli jesteśmy rannymi ptaszkami, to bez sensu jest przesiadywanie do późnych godzin nocnych nad danym zadaniem. Natomiast jeśli lubimy nocny tryb życia, to wstanie o poranku by np. pouczyć się do egzaminu, również będzie mało rozsądne. Najlepiej jest posłuchać swojego ciała i wszystkie obowiązki wymagające więcej uwagi i energii wykonać wówczas, gdy mamy jej najwięcej. Jeśli natomiast tak jak ja posiadacie najwięcej energii w godzinach pracy, a po powrocie do domu nie macie siły na nic, fajnie jest większe obowiązki pozostawiać, np. na sobotni poranek - w weekendy najczęściej mamy dużo energii, jesteśmy rozluźnieni i nie myślimy o pracy (przynajmniej nie powinniśmy dla naszego zdrowia psychicznego). Po zrealizowaniu danego zadania pozostaje nam jeszcze cały dzień na odpoczynek.

Zasada nr 4: Priorytety


Jeśli jesteście wręcz zawaleni obowiązkami i wydaje Wam się, że doba jest zdecydowanie za krótka, warto jest posegregować nasze zadania na te, które muszą być wykonane w trybie natychmiastowym oraz te, których wykonanie może zostać przesunięte na inny, spokojniejszy dzień. Uwierzcie, świat się nie zawali, jeśli np. nie posprzątacie mieszkania lub jeszcze przez jeden dzień nie posegregujecie sterty dokumentów do przejrzenia. Najważniejsze jest rozgraniczenie, co jest dla nas naprawdę ważne - jeśli przez niewykonanie jakiegoś zadania ma ucierpieć nasza pozycja zawodowa lub opinia osoby, na której nam zależy, jest ona z pewnością ważniejsza niż sterta niewyprasowanych ubrań (no chyba, że już nie macie się w co ubrać :) Pamiętajcie: zdrowy rozsądek jest najważniejszy!



Zasada nr 5: Przyjemne z pożytecznym


Czy da się pogodzić obowiązki z przyjemnościami? Oczywiście nie zawsze, jednak jeśli to tylko możliwe róbcie to! Przy gotowaniu/sprzątaniu/myciu naczyń/prasowaniu czy innych obowiązkach domowych warto posłuchać audiobooka, podcastów czy płyty swojego ulubionego artysty, której przesłuchanie wciąż odkładaliśmy z barku wolnego czasu. Jeśli macie do wykonania pracę przy komputerze zaparzcie kubek swojej ulubionej herbaty lub kawy, która chociaż w niewielkim stopniu umili Wasze obowiązki. Jeśli zaś wracacie z pracy autobusem lub tramwajem zabierajcie ze sobą książkę, z której lekturą wciąż zwlekacie pod natłokiem rzeczy do zrobienia. Czasami nie dostrzegamy okazji, które dają nam możliwość zrobienia czegoś przyjemnego, a przecież w tej wiecznej gonitwie każda chwila zapomnienia i odprężenia jest naprawdę na wagę złota.


Fisz Emade


Zasada nr 6: Żyj chwilą!


Tak jak zwolennicy tej zasady głoszą, aby delektować się każdą chwilą i dostrzegać piękno tego co dzieje się tu i teraz, a nie żyć przeszłością lub przyszłością, tak i ja chciałabym zachęcić Was na nowy sposób jej interpretacji. Otóż poświęcając czas konkretnemu zdaniu, warto skupić całą uwagę właśnie na nim i wyeliminować wszelkie myśli o tym co jeszcze nas czeka w danym dniu do zrobienia. Niektórzy z nas martwią się nagromadzoną stertą obowiązków i zamiast poświęcić ten czas na ich wykonanie, znajdują się wciąż w martwym punkcie, gdyż nic nie robiąc, użalają się nad sobą. Najlepiej w takim wypadku jest oczyścić swój umysł i chwycić za sporządzone notatki. Jeśli coś zaplanowaliśmy na daną godzinę należy w 100% poświęcić się temu zadaniu - zapewniam, że wykonacie je o wiele szybciej, jeśli postaracie się wymazać z pamięci, jakie obowiązki czekają Was później. Mało kto z nas jest osobą wielozadaniową, dlatego nie ma sensu łapać się za wszystkie rzeczy, gdyż to wprowadzi jeszcze większy chaos, a przy okazji popsuje Wasze samopoczucie, gdyż odczujecie na własnej skórze jak wiele zadań macie do wykonania. Najlepiej jest usunąć z naszego punktu widzenia wszystkie rzeczy, które przypominają nam o natłoku obowiązków do wykonania - nie tylko oczyści to naszą przestrzeń pracy, ale również pozwoli skupić się na wykonaniu jednego zadania. Jest to jedna z głównych zasad organizacji naszej pracy, którą powinniśmy zawsze stosować, by nie chwytać wszystkich srok za ogon, a tylko i wyłącznie jedną dla lepszych i wymiernych efektów.

1 komentarz:

  1. Piękny wpis, akurat dla mnie! Często mam problemy założonymi celami, które muszę wykonać, a później zostaję w tyle. Musze wdrążyć to w życie, bo widzę że to na prawdę skutkuje!

    OdpowiedzUsuń